...

W naszej pracy event menagera zdarzają się momenty, kiedy przychodzi do nas klient z niesamowicie ORYGINALNYM pomysłem na PROMOCJĘ swojego PRODUKTU. I jak możecie się domyślać, te momenty cieszą ogromnie 😍

Współpraca Mecalac PolskaSJS Driving Experience zaowocowała niesamowitym filmem, który jeszcze w 2023 roku mogliście obejrzeć na kanale YouTube.

🎥  Wracamy do Was razem z artykułem ukazującym KULISY naszej wspólnej pracy nad tym projektem. Dziękujemy firmie Mecalac Polska oraz Pani Ewa Michalczyk za podzielenie się case study.

 

SJS: Skąd wziął się pomysł? Jaki problem/potrzeba były motywatorem do takiej realizacji?

Ewa Michalczyk: Pomysł na film z udziałem samochodu wyścigowego, był w naszych głowach już od kilku lat. Pierwotnie miała być to konfrontacja koparki z samochodem terenowym na torze offroadowym, potem była koncepcja motoru crossowego, aż w końcu stanęło na samochodzie wyścigowym i torze w Kielcach.

Realizujemy dużo materiałów filmowych, które mają charakter promocyjno-informacyjny oraz produktowy, ale sami jako odbiorcy treści, najbardziej lubimy, jak oglądany content wychodzi poza schematy, zaskakuje, jest nieoczywisty, budzi emocje… I właśnie te emocje były naszym głównym tematem przewodnim przy realizacji filmu MECALAC DRIVING EXPERIENCE.

 

Na co dzień tak dużo mówimy o parametrach, osiągach, wykresach i efektywności maszyn, że sami czuliśmy, że potrzeba jest odrobimy oderwania od codzienności i rozrywki, która w sposób subtelny i nienachalny przemyci kluczowe wartości firmy, ale nie będzie kolejnym filmem produktowym lub korporacyjnym. Ba! Nawet my sami, od strony realizacyjnej, to właśnie przy tego typu „niestandardowych” realizacjach sami mamy najwięcej frajdy i czuliśmy podekscytowanie już tylko myśląc o tym pomyśle.

 

Bardzo nam zależało, by odbiorcy tego filmu bawili się równie dobrze przy jego oglądaniu, jak my przy jego realizacji. Chodziło zatem przede wszystkim o materiał wiralowy, który – dzięki swojej treści i formie – będzie miał potencjał by żyć swoim własnym życiem i by nawet bez intensywnej promocji miał potencjał, by sam „się rozprzestrzeniał” wśród widzów, by był chętnie komentowany i udostępniany. Dotyczy to zresztą nie tylko środowiska operatorów, właścicieli i użytkowników maszyn, ale także pasjonatów samochodów wyścigowych i szybkiej, ale przy tym bezpiecznej jazdy. Tym bardziej, że nie jest tajemnicą, że środowiska te dość mocno się przenikają.

 

SJS: Jak wyglądała praca nad przygotowaniem scenariusza?

Ewa Michalczyk: Praca nad scenariuszem nie trwała długo. Gdy pomysł kiełkuje w głowach od tak dawna to moment spisania go i wsadzenia w ramy produkcyjne zajął nam może 3-4 godziny robocze w naszym wewnętrzy zespole i potem kolejne 2-3 h podczas spotkania z ekipą filmmakerów, którzy pomogli nam zaplanować sceny. Zostawiliśmy sobie jednak sporo przestrzeni na improwizacje, bo z doświadczenia wiemy, że dopiero synergia miejsca, ludzi i warunków, jakie zastajemy w miejscu realizacji, pozwala w pełni wyzwolić ducha kreacji i pomysłowości. Także zarys scenariusza powstał oczywiście wcześniej, ale sporo ujęć, które możemy oglądać w filmie było efektem takiej właśnie improwizacji i korzystania z energii i potencjału ludzi, miejsca, ekipy filmowej.

 

SJS: Czym Państwo się kierowali przy wyborze partnera do tej realizacji? Dlaczego SJS S.A.? Jak wyglądała sama realizacja na torze – atmosfera, współpraca?

Ewa Michalczyk: Dlaczego padło na Tor w Kielcach i SJS? Przede wszystkim dlatego, że jest to miejsce kultowe w środowisku fanów wyścigów samochodowych i w branży szkoleń z technik profesjonalnej, szybkiej, ale przede wszystkim bezpiecznej jazdy. Duży wkład miał tu również nasz partner filmowy, czyli Filmcloud, który już wcześniej realizował swoje produkcje na tym torze i znał potencjał miejsca oraz zaanonsował nas przed pierwszym kontaktem, co na pewno przełamało pierwsze lody. Dodatkowo, już od pierwszego kontaktu z SJS, czuliśmy, że wybraliśmy idealne miejsce i ludzi. Bywa, że jak przedstawiamy partnerom nasze pomysły, to łapią się za głowę i są na NIE. Tu od początku czuliśmy wsparcie, chęć pomocy przy realizacji i zielone światło na niemal wszystkie nasze zwariowane pomysły. Zarówno dział marketingu SJS, opiekun toru i sam kierowca samochodu wyścigowego – Michał, który zagrał w filmie, aktywnie uczestniczyli w przygotowaniach do tej realizacji i nagraniach, dając nam pełne wsparcie, zapewniając infrastrukturę i dużo swobody. Myślę, że bez takiej otwartości i ogromnej dozy zaufania, ta realizacja nie byłaby tak udana.

 

SJS: Jakie korzyści z realizacji filmu Państwo dostrzegają? 

Ewa Michalczyk: Podejmując różne działania promocyjno-marketingowo, oczywiście zawsze zakładamy jakąś korzyść. Czasem cel jest czysto finansowy, czasem edukacyjny bądź wizerunkowy. Nie zawsze przekłada się on na cyferki na koncie czy ilość zamówień. W przypadku realizacji tego materiału i generalnie przy pracach nad filmami – nazwijmy to – niestandardowymi, nie robimy założeń finansowych w kwestii namacalnego zysku. Taki punkt wyjścia zabija spontaniczność, fan pracy nad tego typu treściami i nakłada masę ograniczeń. Nasz cel był zatem zupełnie inny. W środowisku maszyn budowlanych marka Mecalac od zawsze uchodziła za markę niestandardową. Nasze maszyny wyróżniają się designem, zastosowanymi technologiami, innowacyjnością i czymś co operatorzy nazywają „sprytem maszyny”. W ich opinii koparki Mecalac to maszyny uniwersalne i wielofunkcyjne, dające swobodę ruchu, intuicyjność obsługi i radość z pracy. Nie da się porównać maszyn Mecalac do standardowych rozwiązań na rynku. I właśnie to było celem filmu, odzwierciedlenie fanu z pracy naszymi maszynami, o których tak często mówią operatorzy. Także jeśli mówimy o korzyściach z filmu, to właśnie rozpatrujemy je na poziomie wizerunkowym, pielęgnując wizerunek marki, jako tej, która nie boi się wyzwań, rywalizacji, trudnych warunków i do każdego zadania pochodzi z dużym luzem, swobodą, silnym poczuciem własnej wartości i pewnością swoich umiejętności i kompetencji. A do tego nie brak jej poczucia humoru, pasji i przekuwania nawet ostrej rywalizacji we współpracę i wzajemny sukces. Chcieliśmy pokazać, że wygrywając C co potrafią grać w gry zespołowe. Bo choć prawdziwy plac budowy to nie zawsze radość i zabawa. To dając operatorom poczucie, że jako firma zapewniamy im zwinną, sprytną i niezawodną maszynę, myślimy nie tylko o swojej korzyści sprzedażowej, ale również, a może przede wszystkim przyczyniamy się do wygranej naszego klienta, jego rozwoju i wzmacniania jego pozycji na rynku. Dobrze wiemy, że jeśli damy mu najlepszej jakości rozwiązania technologiczne to realizując kolejne intratne zlecenia naszymi maszynami, może podejmować kolejne wyzwania, w których wspólnie z nim będziemy zwyciężać, poszerzając jego flotę sprzętową. Model WIN-WIN, to zdecydowanie nasz ulubiony model współpracy.

 

 

SJS: Dziękujemy za rozmowę.